Wstrząsająca masakra słoni w Afryce! Winni? Azjatyckie mafie i popyt

Jeden ze słoni zabitych w Kamerunie. WWF-Canon / Green Renaissance
Słonie z Afryki nie mają lekkiego życia. Odkąd kość słoniowa zyskała na popularności wśród coraz bardziej zamożnych mieszkańców Chin, Tajlandii i Wietnamu, giną setki zwierząt zabijanych na zlecenie azjatyckich gangów.

Tylko w Kamerunie, w ciągu ostatnich trzech miesięcy zginęło aż 300 słoni. Za polowaniami stoją dobrze uzbrojone grupy, liczące po 50 kłusowników. Coraz śmielej wkraczają na obszary chronione. Tragiczny los spotkał ostatnio słonie z kameruńskiego Parku Narodowego Bouba N’Djida. To co tam się stało, można bez wątpienia nazwać masakrą. Zabijane są całe stada. Problem ten dotyczy coraz bardziej Afryki Środkowej i takich krajów, jak Kamerun, czy też Kongo. Są to miejsce, gdzie populacje słoni są mniej liczne w porównaniu ze wschodnią i południową Afryką.



Słonie nie są zabijane dla mięsa. Tym, czego poszukują kłusownicy, są słoniowe ciosy. W celu ich pozyskania zabijają setki zwierząt. Potem odcinają same ciosy, wyszarpując je wraz z kawałkami ciała słonia. Zabite zwierzę jest porzucane. Natomiast ciosy są przemycane do Azji. Jak wygląda krajobraz po takiej masakrze pokazuje filmy przygotowany przez organizację ekologiczną WWF:



Dawniej kość słoniowa była towarem poszukiwanym w Europie. Przedmioty z niej wykonane były przejawem prestiżu i zamożności. Jednak jak twierdzą osoby zajmujące się wyrobem biżuterii, w dawnych wiekach, artyści oszukiwali swoich klientów, stosując zamiennik, którym była końska kość, która jeśli przeleżała odpowiednio długo w morskiej wodzie, idealnie nadawała się na imitację produktu ze słoniowego ciosu.

Szczególnie duży napływ kości słoniowej z Afryki na kontynent europejski wiązał się z okresem kolonializmu i polowaniami z użyciem broni palnej. Powoli zaczyna się to jednak zmieniać. Amatorów produktów z kości słoniowej w Europie jest mniej. Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że nabywanie ich jest w pewnym sensie obciachowe, przynajmniej dla części coraz bardziej świadomych tego problemu potencjalnych nabywców.

Teraz jednak kość słoniowa trafia przede wszystkim do Azji oraz do bogatych krajów arabskich. Wzrasta poziom zamożności mieszkańców takich krajów, jak Chiny. Popularne stają się produkty z kości słoniowej. A to w połączeniu z dziurawym systemem przeciwdziałania przemytowi, umożliwia funkcjonowanie grup przestępczych specjalizujących się w sprowadzaniu ciosów słonia oraz innych towarów bądź surowców z zagrożonych gatunków zwierząt.

Azjatyckie gangi zlecają zabijanie słoni, dysponując wystarczającymi środkami do opłacenia kłusowników i ich uzbrojenia. Są też pieniądze, które pozwalają kupić strażników pracujących w rezerwatach i parkach narodowych. Ci zamiast ryzykować życie w walce z kłusownikami, przyłączają się nawet do grup polujących nielegalnie na obszarze, który powinni chronić.

Problem zabijania słoni powinien zostać rozwiązany kompleksowo. Dopóki będą nabywcy kości słoniowej, nie zostanie wyeliminowany. Nabywców byłoby bez wątpienia mniej, gdyby kraje odbiorców kości słoniowej wprowadziły szczelny system kontroli i karały osoby odpowiedzialne nie tylko za przemyt, ale również indywidualnych kupujących, którzy stoją na końcu łańcucha sprzedaży.

Przy okazji warto przypomnieć, że w Polsce za samo kupienie bądź posiadanie produktów z kości słoniowej, grozi kara do pięciu lat pozbawienia wolności. Pamiętajmy o tym, kiedy w czasie egzotycznej wycieczki, zainteresuje nas taka pamiątka. Warto też wiedzieć, że legalność pochodzenia kości słoniowej potwierdzona certyfikatem w kraju, który może ją spredawać nie wystarczy. Niezbędne jest również pozwolenie na import wydane przez polskie Ministerstwo Środowiska.
Trwa ładowanie komentarzy...