Zakochani w Pogórzu Przemyskim

Anna i Radosław Bakalus, połączyła ich miłość do przyrody Pogórza Przemyskiego i do fotografii.
Anna i Radosław Bakalus, połączyła ich miłość do przyrody Pogórza Przemyskiego i do fotografii. Lasy Pogórza Przemyskiego
Zakochali się w Pogórzu Przemyskim. Ich życiową pasją stała się przyroda, jej obserwacja i fotografowanie. Spotkali się na Pogórzu Przemyskim. Dziś razem przemierzają karpackie lasy i łąki. Poznajcie ludzi, którzy więcej czasu spędzają w terenie niż w domu.

Zakochani w Lasach Pogórza Przemyskiego?

Anna i Radosław Bakalus: O tak! Jesteśmy zakochani w tym regionie i to bardzo.



Dlaczego?

Bo Pogórze Przemyskie jest bogate nie tylko przyrodniczo, ale też historycznie. Wędrując po tych terenach można natrafić na ślady dawnych osad ludzkich, których obecność zdradzają jedynie stare jabłonie, zarośnięte studnie. Na te ostatnie trzeba uważać, żeby nie wpaść. Do takiej studni w ubiegłym roku wpadł wilk, ale na szczęście udało się go uratować i wrócił wolny do lasu. Tu jest prawdziwa dzikość.

Jak trafiliście na Pogórze?

Radek: Ja z tych terenów pochodzę a dokładnie z niewielkiej miejscowości o nazwie Brzeżawa w gminie Bircza. Prawie 20 lat temu wyjechałem do Krakowa, w którym jak dla mnie było za głośno, za tłocznie. Starałem się, jak najczęściej wracać do moich lasów, aż w końcu wróciłem na dobre.

Anna: Ja jestem rodowitą Krakowianką. Poznaliśmy się dzięki zdjęciu, które udostępniłam kiedyś na grupie Bieszczady. Było to zdjęcie znaku Arłamów. Do tego doszły nasze wspólne zainteresowania i w końcu Radosław zaczął zabierać mnie w te lasy i zakochałam się w nich. I tak z Krakowa przeprowadziłam się tu, na Pogórze. I jak na razie nie żałuję.

Na czym polega wyjątkowość tych Birczańskich i Turnickich lasów?

Przede wszystkim dzikość jaka tu występuje, możliwość spotkania największych naszych drapieżników, niedźwiedzia, wilka i rysia, ale i mniejszego żbika. Człowiek czuje się tu naprawdę wolny.

A skąd Wasza fotograficzna pasja?

Fotografią interesowaliśmy się od dzieciństwa.

Co było pierwsze miłość do fotografii czy do przyrody?

Radek: U mnie pierwsza była przyroda. Od kiedy pamiętam. jak tylko mogłem, to udawałem się w okoliczne lasy i śledziłem zwierzęta. Kiedy później opowiadałem w domu czy znajomym, że widziałem dziki, jelenie czy inne zwierzęta, to nie za bardzo chcieli mi uwierzyć. Dlatego już wtedy, jako 12 latek, coraz bardzie zacząłem interesować się fotografią, aby uwieczniać to co mogę spotkać w lesie.

Anna: Zaczęło się od fotografii. Początkowo była to fotografia portretowa, rodzinna, reportaże z podróży. Potem był kurs fotografii artystycznej, nauka za pomocą prób i błędów. Z tej pasji zrodził się pomysł na własną działalność, łączący ze sobą pracę i hobby. Fotografia to niecodzienna możliwość uchwycenia ludzkich emocji, to również nowe miejsca, twarze i niezależność. A fotografia przyrody przyszła wraz z Radosławem. Łączy ze sobą miłość do siebie nawzajem, do przyrody, do bycia w "podróży". I wszystko to daje mi to poczucie szczęścia, radości i spełnienia. W fotografii przyrodniczej potrzeba dużo szczęścia, gdyż wszystkie zdjęcia robimy z podchodu, oraz dobry sprzęt, no i serce.

Śledzicie życie zwierząt,ale to wymaga wielu godzin w terenie, ile średnio czasu spędzacie w plenerze w ciągu tygodnia?

Radosław: Ze względu na pracę zawodową nie tyle, co o bym chciał. Ania nieraz mi mówi, że ja to bym najlepiej w lesie zamieszkał. Jednak tak około 20-30 godzin tygodniowo spędzamy w terenie, a w czasie rykowiska, to dwa razy więcej.

Oprócz aparatów fotograficznych korzystacie również z fotopułapek. Ostatnio natrafiliście na rysia. Często macie takie spotkania ?

Radosław: Tak, to prawda, ostatnio mieliśmy szczęście i zarejestrowały się nam rysie. Mamy takie miejsca , gdzie te piękne koty przebywają dość licznie i o dziwo nie jest to teren lasów birczańskich. A wydawałoby się że właśnie tam powinno być duże zagęszczenie tego kota. Pierwsze spotkanie z rysiem mieliśmy w zeszłym roku. Wiosną wybrałem się założyć fotopułapki przy norach gdzie były borsuki i jenoty. Idąc zobaczyłem przed łąką w odległości ok 40-50 metrów rysia, który siedział sobie i nic sobie nie robił z mojej obecności, ale jednocześnie bacznie mnie obserwował. Siedział tak około minuty, może trochę dłużej. Zacząłem robić zdjęcia, ale okazało się, że aparat odmówił mi posłuszeństwa i żadne z nich nie zapisało się na karcie. Miałem szczęście w nieszczęściu. Pierwszy raz obserwowałem rysia a tu aparat mi padł. I historia się powtórzyła, jak dwadzieścia lat wcześniej. Wróciłem do domu i opowiadałem o tym spotkaniu, ale nie bardzo chcieli mi uwierzyć. Na szczęście, po tygodniu, sprawdzając fotopułapki na jednej z nich zarejestrował się ten ryś, którego wcześniej widziałem.

Trafiają się też żbiki. W końcu Pogórze Przemyskie to ostoja tego gatunku, ale coraz trudniej o 100 procent żbika w żbiku. Częściej obserwujecie mieszańce z kotem domowym?

Anna: Niestety ale to prawda, dość często widujemy żbika, ale może ze dwa razy widzieliśmy przynajmniej tak nam się wydawało 100 procentowego Żbika. Przy norze zarejestrował się nam żbik, który jest dowodem na to, że coraz więcej jest mieszańców z kotem. Gdyby nie jego żbikowy ogon, to można by pomyśleć, że to wyrośnięty kot domowy.



Wilki i niedźwiedzie to kolejna kategoria mieszkańców i gości w lasach Pogórza Przemyskiego.

Radosław: Wilki dość licznie tu występują, choć nie tak łatwo je zobaczyć. Wilki to bardzo inteligentne zwierzęta, nawet fotopułapką trudno je zarejestrować. Jednak czasami można je spotkać w miejscu, gdzie człowiek nigdy by się tego nie spodziewał. Takie spotkanie z rodziną sześciu wilków mieliśmy w samo południe, w Kalwarii Pacławskiej, przy drodze do Huwnik. Przystanęły na chwilę, a ja spróbowałem nieudolnie zawyć, żeby zwrócić na siebie uwagę. Zrobiliśmy kilka zdjęć z tego spotkania.



Anna: Często spotykamy wilcze ofiary, dzięki którym mamy świetne ujęcia z fotopułapek. Przyciągają bowiem wiele zwierząt. Jak na przykład ryś, który nagrał się zimą przy jeleniu po wilkach. Po kilku dniach przyszedł znacznie większy ryś. Coraz częściej słyszy się też o niedźwiedziach, które przebywają na Pogórzu, tylko szkoda, że słyszy się wyłącznie w negatywnym kontekście. A powinniśmy się cieszyć, że te zwierzęta tu przebywają i mamy nadzieję, że będzie ich więcej i że nie będzie takiej nagonki jak ostatnio w lokalnych mediach. Niedźwiedzie nie polują na ludzi.

Udaje się Wam również uchwycić ptaki.

Tak ale rzadziej chociaż udało się uchwycić dzięcioła trójpalczastego, trzmielojada, orlika krzykliwego.

W drugiej połowie września powtórzy się rykowisko. Gdzie najlepiej przyjechać na słuchanie jeleni?

Rykowisko jest najciekawszym okresem. Można wtedy usłyszeć piękny ryk jeleni. My co roku udajemy się w Dolinę Jamninki, okolice dawnych wsi, Jamnej Dolnej i Górnej. Często w czasie rykowiska, wczesnym rankiem, obserwujemy po kilkadziesiąt łani pasących się na łąkach a wokół nich piękne byki. Trzeba jednak uważać, bo w tym okresie odbywają się polowania dewizowe. Już niejednokrotnie natrafialiśmy na myśliwych na ambonach, czy gdzieś na leśnych drogach, ale po krótkiej rozmowie każdy szedł w swoja stronę.

Oprócz Pogórza Przemyskiego odwiedzacie inne, mało znane regiony Podkarpacia.

Często zapuszczamy się na Pogórze Dynowskie, gdzie obserwujemy rysie. Jest ich tam dość spora populacja. Może dlatego, że jest tam dużo saren, głównych ofiar rysi. Jest tam kilka wilczych rodzin. Są też niedźwiedzie.

Waszą stronę lubi coraz więciej osób, ja też dzięki tej stronie Was poznałem. Jakie są Wasze plany na przyszłość?

Będziemy chcieli kontynuować, to co robimy. Chcemy też uświadomić mieszkańców tych terenów, w jakim pięknym miejscu mieszkają, co mogą spotkać albo co mieszka w lasach, do których chodzą na grzyby czy na spacer. Jak pokazaliśmy nagrania rysi z fotopułapek, to u niektórych było zdziwienie, że jak to u nas są rysie. Szczególnie u starszych osób było przerażenie mówili że przecież one na człowieka z drzewa skaczą. Tylko możemy się domyśleć, jak źle postrzega się tutaj wilki czy niedźwiedzie. Zresztą mieliśmy przykład jak niedźwiedzie były ostatnio opisywane i dlatego będziemy chcieli jakoś uświadamiać ludzi, że zwierzę w lesie jest na swoim miejscu, i że celowo nie zaatakuje człowieka.

Dlaczego warto przyjeżdżać na Pogórze Przemyskie przez cały rok?

Zachęcamy do przyjazdu, bo naprawdę można tu odpocząć. Nie ma tu jeszcze tylu turystów, co w Bieszczadach. Można tu podziwiać nie tylko dziką przyrodę, ale i miejsca, gdzie jeszcze kilkadziesiąt lat temu tętniło życie, a teraz zostały stare sady, zarośnięte studnie, ukryte w lasach cmentarze i miejsca dawnych cerkwi. Wykąpać się można w jednej z najczystszych rzek w Polsce, jaką jest Wiar. Jesienią posłuchać pięknego ryku jeleni. Zimą można tropić rodzinę wilków, podążyć za rysiem czy żbikiem. A wiosny takiej, jak na Pogórzu, nie ma nigdzie indziej. Te kwitnące w środku lasu czereśnie trzeba samemu zobaczyć.

Dziękuję za rozmowę.
Trwa ładowanie komentarzy...