Nie będzie UNESCO, nie będzie niczego

Karpackie buczyny nie znajdą się na liście UNESCO.
Karpackie buczyny nie znajdą się na liście UNESCO. P. Średziński
W cieniu sprawy Puszczy Białowieskiej rozegrała się walka o wpisanie na Listę Światowego Dziedzictwa drugiego obiektu przyrodniczego z Polski. Bieszczadzki Park Narodowy starał się o umieszczenie na liście UNESCO najcenniejszych fragmentów lasów, znajdujących się w jego granicach. Wydawało się, że wszystko sprzyja tej propozycji. Nasz kraj mógłby pochwalić się drugim po wspomnianej Puszczy, obiektem przyrodniczym, tworzącym nie tylko polskie, ale i światowe dziedzictwo przyrodnicze. Niestety, stało się inaczej i wielka szansa na wpisanie bieszczadzkich lasów, została zaprzepaszczona. Dlaczego tak się stało?

W Polsce prawo nie sprzyja tworzeniu parków narodowych. Nie pomaga również w ich późniejszym funkcjonowaniu. Rzeczywistość wygląda zatem tak, że nowe nie powstają, a istniejące mają nikłe szanse na poszerzenie swoich granic. Wynika to z mechanizmu stworzonego przez Ustawę o Ochronie Przyrody, która bez zgody samorządów nie pozwala powoływać parków narodowych. W ten sposób dobro narodowe staje się najczęściej zakładnikiem lokalnych i wąskich grup interesu, związanych z wycinką lasów i łowiectwem. Nie pomagają setki tysięcy podpisów, apele i argumenty, za tym, żeby park powstał lub został poszerzony. Tak dzieje się w przypadku Białowieskiego Parku Narodowego i Turnickiego Parku Narodowego.

W tym roku okazało się, że opór samorządów można wykorzystać również w przypadku UNESCO. W przypadku wpisania fragmentu polskiego parku narodowego na listę UNESCO, wniosek musiał również przejść przez proces konsultacji społecznych. Sytuacja wydaje się być kuriozalna, bo skoro obszar jest położony w granicach parku, to samorządy nie powinny już ingerować w sposób jego funkcjonowania. Stało się jednak inaczej. Rady Gminy w Cisnej i Lutowiskach nie poparły kandydatury bieszczadzkich lasów. Tak wybrzmi oficjalny komunikat. A jak było naprawdę?

Możemy się tylko domyślać i pytać: Czy niezgoda na UNESCO była związana z podważaniem statusu obiektu przyrodniczego dla Puszczy Białowieskiej, tworzącej zgodnie ze słowami polskiego ministra środowiska obiekt kulturowy, a nie dziedzictwo przyrodnicze? Prawdziwej odpowiedzi na to pytanie możemy już nie uzyskać, pozostanie ukryta pod oficjalnym komunikatem wskazującym na decyzje rad gminy. Usprawiedliwienie brzmi – bo samorządy nie chciały. Nie jest jednak to takie proste, bo część bieszczadzkich samorządowców nie sprzeciwiała się UNESCO - radni powiatu bieszczadzkiego byli za, sprzeciwiły się Rady Gmin Cisna i Lutowiska. Resort środowiska również mógł podjąć działania, które utorowałyby drogę kandydaturze Bieszczad. Tak się jednak nie stanie.

W rezultacie 3300 hektarów, 10 procent obszaru parku narodowego, lasów od minimum 100 lat nietkniętych ręką człowieka, nie znajdzie się w gronie kandydatów do wpisania na listę. Pomimo że i tak już leżą na obszarach ochrony ścisłej i przylegają do obiektów UNESCO na Ukrainie i na Słowacji. Swoistym kuriozum jest sama formuła tych konsultacji – dlaczego dyrekcja parku musiała prosić o aprobatę dla swoich działań, w granicach parku?

W jakim świetle stawia to Polskę, która w tym roku będzie gospodarzem spotkania UNESCO? W lipcu, w Krakowie, usłyszymy o nowych obiektach przyrodniczych w Europie – wśród nich pierwotne lasy bukowe z Albanii, Austrii, Belgii, Bułgarii, Chorwacji, Hiszpanii, Rumunii, Słowenii, Ukrainy i Włoch. W tej grupie miała pojawić się Polska - ale jej nie będzie. Przedmiotem debaty stanie się za to jedyny jak dotąd obiekt przyrodniczy w Polsce i to w kontekście zmiany jego statusu. Ministerstwo podkreśla na każdym kroku, że Puszcza Białowieska jest obiektem kulturowym i na wszelkie możliwe sposoby próbuje uzasadnić, że Puszczę zasadził człowiek, uprawiał ją i pielęgnował. Punkt drugi raportu polskich gospodarzy szczytu będzie brzmiał – nie ma UNESCO w Bieszczadach. Z propagandowego punktu widzenia nowy obiekt przyrodniczy na prestiżowej liście mógłby poprawić wizerunek Polski. Po tym co miało miejsce w Bieszczadach należy być jak najgorszej myśli w sprawie dalszych losów jedynego obiektu przyrodniczego – jeszcze – na liście UNESCO.
Trwa ładowanie komentarzy...