Leśnicy i myśliwi nie chcą Turnickiego Parku Narodowego?

Fot. Krzysztof Błachowiak
Bezsprzecznie walka toczy się o dawne tereny łowieckie dawnego „Państwa Arłamowskiego”, utworzonego w czasach trwania reżimu komunistycznego. Na terenie planowanego parku są wydzielone obwody łowieckie Lasów Państwowych. Legenda Arłamowa jest nadal żywa, więc to właśnie tutaj, dzisiejsi prominenci polują na „grubego zwierza” - mówi Przemysław Kunysz, ornitolog i przyrodnik, który od lat działa na rzecz uwtorzenia Turnickiego Parku Narodowego.

Zacznę od podstawowego pytania. Dlaczego powinien powstać Turnicki Park Narodowy?

Przemysław Kunysz: Odpowiedź jest bardzo prosta, bo takiego Parku Narodowego w Polsce nie ma. Są parki narodowe nad morzem, w nizinnej części naszego kraju, w górach, ale nie ma w pasie pogórza. Oczywiście argumentami są tutaj elementy przyrody, gatunki z Dyrektywy UE Natura 2000 - ssaki, ptaki i owady. Szczególnie dotyczy to owadów pochodzenia wschodnio-karpackiego. Osłoną, a w przenośni „domem” są starodrzewy bukowe i bukowo-jodłowe.

Pomysł powstania parku na Pogórzu Przemyskim nie jest nowy?


Dyskusja na ten temat jest długa i można stwierdzić, że liczy już około 80 lat. Pierwsza informacja o walorach Pasma Turnica pochodziła od przemyskiego entomologa Tadeusza Trelli w 1938 roku. Proponował rezerwat, ale zauważał że ten obszar powinien zostać Parkiem Narodowym. W latach 80. XX wieku wielkimi orędownikami idei powołania parku byli Profesor AGH Janusz Kotlarczyk zauroczony geologią tego terenu i botanik, docent doktor Jerzy Piórecki, wieloletni Dyrektor Arboretum w Bolestraszycach. W latach 80. i 90. aktywnie w utworzenie Turnickiego Parku Narodowego włączyły się organizacje LOP w Przemyślu, Pracownia Na Rzecz Wszystkich Istot oraz Przemyskie Towarzystwo Ornitologiczne.

To dlaczego park nie powstał?

Park w latach 80. i 90. XX wieku nie powstał głownie z braku woli politycznej. Informacje celowo rozpowszechniane przez osoby reprezentujące Lasy Państwowe i Polski Związek Łowiecki, utrwalały poczucie zagrożenia wśród lokalnych społeczności Gmin: Bircza, Fredropol, Krasiczyn i Ustrzyki Dolne, powodując niechęć do tej szczytnej idei. Ludzie widzieli zagrożenie własnych interesów związanych z pracą w lesie. Można stwierdzić że taki pogląd przetrwał do dnia dzisiejszego i każda lokalna władza boi się wspomnieć nawet o idei Turnickiego Parku Narodowego w obawie o utratę „lokalnego poparcia” w kolejnych wyborach Samorządowych.

Pracował Pan w przeszłości w Zespole Parków Krajobrazowych w Przemyślu który administrował Parkiem Krajobrazowym Pogórza Przemyskiego. Park krajobrazowy nie gwarantuje ochrony tych ostatnich fragmentów Puszczy Karpackiej?

Założenia Parków Krajobrazowych sprzyjają działalności tego typu wszak chodzi o ochronę przyrody, ale kolejni Dyrektorzy tej jednostki nie wykazywali inicjatywy w tej sprawie mając na uwadze fakt, że lobby myśliwskie i łowieckie było i jest bardzo silne we władzach lokalnych. Działo się tak, pomimo że park krajobrazowy, nie gwarantuje ochrony cennych przyrodniczo obszarów i nie ocali lasów projektowanego Turnickiego Parku Narodowego. Podobnie jest teraz, do czego dochodzi kompletny brak zaangażowania w idee Marszałka Województwa Podkarpackiego i podległej mu jednostki jaką jest Zespół Parków Krajobrazowych w Przemyślu.

Czy lokalna społeczność jest głównym winowajcą tego, że park nie powstaje?

W lokalnych samorządach, w parkach krajobrazowych i nadleśnictwach, brakuje ludzi, którzy chcieliby tę społeczność przekonać i wyjaśnić im, czym jest Park Narodowy i jakie są z tym związane korzyści. Propozycje zorganizowania spotkania w tej sprawie spotyka się z negatywną postawą władz lokalnych. Bez wsparcia samorządów lokalnych, którym powinno zależeć na rozwoju regionu, co gwarantowałoby powstanie parku, nie ma mowy o przekonaniu lokalnej społeczności przez przyrodników i ekologów. Bariery dla organizacji społecznych w tej sprawie stawiane przez lokalnych działaczy samorządowych, jak również oficjalnie neutralne stanowisko służb ochrony przyrody i Lasów Państwowych stwarza negatywny obraz idei Parku Narodowego wśród lokalnej społeczności.

Obszar projektowanego parku jest praktycznie bezludny, w ponad 90 procentach znajduje się pod nadzorem Nadleśnictwa Bircza, a zatem jest własnością Skarbu Państwa. Wójt gminy Bircza twierdzi, że przez park ludzie stracą pracę. Czy park oznacza katastrofę gospodarczą dla trzech gmin, w których granicach znalazłby się po utworzeniu?

Pogląd o utracie pracy jest przesadzony. Ludzie zatrudnieni w sferze leśnej – leśnicy, Zakłady Usług Leśnych, lokalny przemysł drzewny (tartaki rodzinne) nie stanowią w świetle wielkości obszaru projektowanego Turnickiego Parku Narodowego zagrożenia do utraty pracy przez tych ludzi. Nadleśnictwo Bircza to jedno z największych nadleśnictw w kraju. Pracy starczy dla wszystkich obecnych i uważam, że powstanie Parku Narodowego nie będzie stanowiło zagrożenia utraty pracy dla tych ludzi. Podobne obawy były w przypadku Magurskiego Parku Narodowego. Park Narodowy jest przede wszystkim szansą na rozwój, a Pogórze Przemyskie, powinno tę szansę wykorzystać. Wartośc usług ekosystemowych podstawowych i regulacyjnych świadczonych przez tereny leśne projektowanego parku narodowego wielokrotnie przekroczy wartość drewna i pozyskanej zwierzyny.

Czy łowiectwo jest jedną z głównych przyczyn, dla których nie powstaje park narodowy?

Bezsprzecznie walka toczy się o dawne tereny łowieckie dawnego „Państwa Arłamowskiego”, utworzonego w czasach trwania reżimu komunistycznego. Na terenie planowanego parku są wydzielone obwody łowieckie Lasów Państwowych. Legenda Arłamowa jest nadal żywa, więc to właśnie tutaj, dzisiejsi prominenci polują na „grubego zwierza”. Przykładem na to są liczne ambony w okolicy Arłamowa, a pogląd myśliwych jest taki, że w Bieszczadach trudno jest wykonać dwa trzy pędzenie zwierzyny przez trudny teren a tu w okolicy Arłamowa wszystko jest przygotowane i takich pędzeń można wykonać 4-5, a nawet 6. Dodatkowym atutem jest sieć dróg pozostałość po dawnym komunistycznym Ośrodku Rady Ministrów. Kto ma interes broni swojej sprawy. Tu za sprawą interesów wspólnych myśliwych i leśników to negatywne oddziaływanie jest bardzo silne i utrwalane w lokalnej społeczności, która czerpie zyski, ale zaznaczmy, że doraźne za sprawą choćby udziału w nagance.

Leśnicy są aktywni w samorządach? Lobbują przeciwko parkowi?

Tak. Leśnicy to bardzo dobrze zorganizowana grupa lokalna. To w końcu mieszkańcy tych terenów.

W tym roku nadleśniczy Birczy powiedział mediom, że nie stać nadleśnictwa na to, żeby stare drzewo umierało na pniu. Dodał też, że stare trzeba wycinać, bo jest podatne na choroby i pasożyty.

Las jest dla leśnika fabryką drewna. Nadleśniczy musi wycinać i zarabiać. Kiedyś w rozmowie usłyszałem od Nadleśniczego Zbigniewa Kopczaka, że jak przyjdzie decyzja w sprawie, że ma być tutaj park to ON wycinać nie będzie. Dziś nie ma Parku Narodowego. Jest Natura 2000, którą Lasy Państwowe próbują bokiem obejść, ale to już temat na inny wywiad. Osłoną działalności leśnej jest leśny kompleks promocyjny, który właściwie niczego nie rozwiązuje, leśnicy prowadzą tam zajęcia edukacyjne w celu pokazania, jakimi są przyjaciółmi przyrody, a tymczasem ich gospodarka leśna czy łowiecka idzie własnym trybem.

Czy był kiedyś moment, gdy do powołania parku niewiele brakowało?

Tak był taki moment tuż przed ostatnimi wyborami kiedy PiS objął władzę kilka lat temu. Przed wyborami były spotkania, była nadzieja, akceptacja idei przez obecnego Marszałka Sejmu Posła Marka Kuchcińskiego. Niestety po wyborach stanowisko władzy było nieugięte - najważniejszy jest wpływowy wyborca z lokalnej społeczności i leśnicy, z którymi jako wyborcami zawsze jest problem.

W sercu projektowanego parku leży ośrodek w Arłamowie. Park Narodowy zawsze przyciąga turystów. Arłamów skorzystałby na powstaniu parku?

Oczywiście. Podobnie jest z hotelami wokół Puszczy Białowieskiej. Kompleks Arłamów jest enklawą zamkniętą, w której turyści mają to co potrzebują. Obiekt Kompleks Arłamów nie stanowi zagrożenia i wpisuje się w idee Parku Narodowego.

*Przemysław Kunysz, jest prezesem Przemyskiego Towarzystwa Ornitologicznego. Od ponad 30 lat zajmuje się ornitologią i organizacją lokalnych wypraw ornitologicznych w Bieszczady i Pogórze Karpackie. W poszukiwaniu ptaków przemierzył wszystkie zakamarki Europy i tereny ościenne oraz ogromną część Afryki. Jest autorem blisko 100 opracowań ornitologicznych, zarówno naukowych jak i popularnonaukowych, gorącym zwolennikiem idei Obszarów Specjalnej Ochrony Ptaków Natura 2000 i orędownikiem powstania Turnickiego Parku Narodowego na Pogórzu Przemyskim.
Trwa ładowanie komentarzy...